Polskę czeka największa fala sukcesji od czasu transformacji. Firmy zakładane w latach 90. dochodzą do momentu, w którym założyciele myślą o wyjściu z bieżącego zarządzania — a według analiz rynkowych tylko część z nich ma realny, spisany plan przekazania sterów. Reszta liczy, że „jakoś to się ułoży”. Zwykle się nie układa samo.

Trzy scenariusze sukcesji

Sukcesja nie oznacza automatycznie „oddaję firmę dziecku”. W praktyce spotykamy trzy sytuacje:

  1. Następca z rodziny jest i jest gotowy. Najprostszy scenariusz — rola doradcy sprowadza się wtedy najwyżej do uzupełnienia zarządu wokół sukcesora.
  2. Następca z rodziny jest, ale potrzebuje wsparcia. Młodszy właściciel przejmuje własność, ale operacyjnie firmę prowadzi profesjonalny zarząd, który trzeba zbudować.
  3. Następcy z rodziny nie ma. Wtedy sukcesja oznacza znalezienie sukcesora spoza rodziny albo zbudowanie zarządu, który poprowadzi firmę dalej — z zachowaniem jej charakteru.

To właśnie w scenariuszach 2 i 3 pojawia się zarząd z zewnątrz — i to jest obszar, w którym pomaga executive search.

Kiedy warto sięgnąć po kadrę z zewnątrz

  • Gdy chcesz wyjść z codziennej operacji, ale nie chcesz sprzedawać firmy.
  • Gdy w rodzinie nie ma osoby, która chce i potrafi przejąć stery.
  • Gdy firma urosła tak, że potrzebuje profesjonalnego zarządzania, a nie tylko właścicielskiej intuicji.
  • Gdy planujesz sukcesję z wyprzedzeniem — bo najlepsze przekazania sterów trwają miesiące, nie dni.

Czego naprawdę boi się właściciel

Rzadko chodzi o samo znalezienie „kogoś kompetentnego”. Prawdziwe obawy są inne: że nowa osoba zepsuje kulturę, którą budowałeś latami; że zespół to odbierze jako „koniec pewnej epoki”; że proces wycieknie na rynek albo do konkurencji, zanim będziesz gotowy. Dlatego sukcesję prowadzi się dyskretnie i z wyczuciem — nie jak zwykłą rekrutację. Opisujemy to szerzej na stronie sukcesja.

Jak zaplanować sukcesję — praktyczne kroki

  1. Zdefiniuj, co przekazujesz. Własność, zarządzanie operacyjne, czy jedno i drugie? To dwie różne decyzje.
  2. Ustal horyzont czasowy. Dobra sukcesja to proces rozłożony na miesiące, z okresem przejściowym.
  3. Opisz firmę uczciwie. Następca musi wiedzieć, w co wchodzi — również o rzeczach trudnych.
  4. Zadbaj o dyskrecję od pierwszego dnia. Kto wie o procesie, decyduje o tym, czy przebiegnie spokojnie.
  5. Zaplanuj okres przejściowy. Najlepsze przekazania sterów mają fazę, w której założyciel i następca działają obok siebie.

Dlaczego rozmawiasz z kimś, kto sam prowadzi firmę

Sukcesja to decyzja emocjonalna, nie tylko kadrowa. Dlatego w ExecutiveHR projekt prowadzi partner, który sam prowadzi firmę — rozumie tę decyzję od strony założyciela, nie tylko od strony procesu rekrutacyjnego.

Najczęstsze pytania

Czym różni się sukcesja od zwykłej rekrutacji dyrektora? Stawką i emocjami. Sukcesja dotyka własności, kultury firmy i tożsamości założyciela — wymaga większej dyskrecji, dłuższego horyzontu i okresu przejściowego.

Czy sukcesor musi pochodzić z branży? Nie zawsze. Ważniejsze bywa dopasowanie do sytuacji firmy i zdolność poprowadzenia jej dalej niż identyczne doświadczenie branżowe.

Kiedy zacząć planować sukcesję? Wcześniej, niż się wydaje. Dobre przekazanie sterów to kwestia miesięcy — im wcześniej zaczniesz, tym więcej masz opcji i mniej presji.

Czy proces da się utrzymać w tajemnicy? Tak — poufność jest u nas domyślna. Rynek dowiaduje się dopiero wtedy, kiedy Ty zdecydujesz.


Zaczynasz myśleć o przekazaniu firmy? Umów poufną rozmowę — bez zobowiązań, w pełnej dyskrecji.